Zbigniew Otton Kolb s. Ludwika i Franceski ur. się 7 czerwca 1891 r. w Wieliczce. Jego matka Franceska Zozuli Di Salino-Kolb była Włoszką, której rodzina z jakichś względów zamieszkała w czeskich Morawach (do końca życia posługiwała się polszczyzną skażoną językiem czeskim). Ojciec Ottona, Ludwik, posiadał korzenie austriackie. Otton miał czworo rodzeństwa (Franciszek, August, Anna i Hermina). Rodzina mieszkała w Wieliczce. Tam także znajduje się ich rodzinny grobowiec.
Otton, podobnie jak jego brat August, po ukończeniu Szkoły Realnej i uzyskaniu matury wyjechał do Wiednia, gdzie zdobył wyższe wykształcenie, został również inżynierem leśnikiem (stąd jego wielkie zamiłowanie do przyrody). Żoną Ottona była Maria z Trojanowskich pochodząca z Przemyśla. Mieli 2 córki – Irenę (*1926 r.) i Annę (*1928 r.).
Kiedy w okresie międzywojennym w Galicji bardzo się rozwinął przemysł wydobywczy ropy naftowej i gazu, Otton, podobnie jak jego brat August, podjął pracę w spółkach naftowych, które wówczas funkcjonowały. Otton pracował w Borysławiu. Tam też uległ wypadkowi podczas erupcji gazu z odwiertu. Został poszkodowany na tyle, że spółka, w której pracował, tytułem odszkodowania przyznała mu teren wraz z kopalnianym domem (z 1917 r.) w lesie w Dobrucowej pow. Jasło. Został kierownikiem kopalni (Roztoki, Dobrucowa, Brzezówka, Jaszczew). Dobra sytuacja materialna rodziny pozwoliła mu stworzyć swoistą enklawę z ogromnym, pięknie utrzymanym ogrodem w środku lasu.
Kierownik Kolb nie uznawał jazdy samochodem osobowym na kontrolę odwiertów na przestrzeni od Hankówki do Jaszczwi, chociaż taki posiadał. Kontrolę przeprowadzał, jeżdżąc bryczką, którą powoził Franciszek Polak z Sądkowej. Bryczkę ciągnął kary ogier z białym czołem – Szymek.
Brat Ottona, August osiadł w Wańkowej niedaleko Olchowca (kopalnia Wańkowa, Ropienka).
Kiedy wybuchła II wojna światowa, Kolbowie mieszkali nadal w Dobrucowej. Podczas okupacji do ich domu przyjechali uciekinierzy, siostry Marii Kolbowej: Janina (nauczycielka w Dukli) i Kazimiera z dwójką dzieci (z Bydgoszczy).
W 1943 r. hitlerowcy na nieodległym polu należącym do rodziny Kolbów zorganizowali miejsce straceń więźniów z obozu w Szebniach oraz Żydów z gett (Kraków, Bochnia, Tarnów, Rzeszów, Przemyśl). Wszystko to rozgrywało się w okresie wrzesień – listopad 1943 r. Po masowych rozstrzeliwaniach ciała ofiar były palone na specjalnie przygotowanych stosach. Wszystko to odbywało się kilkaset metrów od domu Kolbów i w późniejszych dniach jesieni, kiedy nie było już liści na drzewach, ze strychu można było obserwować te działania.
Kiedy jesienią w 1944 r. w okolicy przebiegała linia frontu, w lesie w Dobrucowej w okolicach domu stacjonowali żołnierze radzieccy. Niemcy podciągnęli pociąg pancerny uzbrojony w działa od strony Jasła i ostrzeliwali radzieckie pozycje, a co za tym idzie również dom, gdzie mieszkali Kolbowie. Mieszkańcy chronili się w piwnicy i w schronie wykopanym w sadzie.
21 listopada 1944 r. podczas takiego właśnie ostrzału pocisk uderzył w wybetonowane podwórze, a odłamki zabiły radzieckich żołnierzy przebywających na werandzie. Mieszkańcy biegli ukryć się w piwnicy, jednak podmuch zamknął drzwi i osoby, które nie zdążyły, pozostały na powierzchni, w korytarzu. Wśród tych osób była Maria Kolb, która zginęła na miejscu, a biegnąca za nią szesnastoletnia córka Anna została ranna (ślad po wbitym odłamku miała na czole do końca życia). Marię pochowano w ogrodzie przed domem na dużym klombie. Jej ciało zostało po wojnie przeniesione na cmentarz w Tarnowcu.
Po tych dramatycznych zdarzeniach, a także wskutek zaostrzających się w okolicy walk, rodzina Kolbów podjęła decyzję o opuszczeniu domu i wyjeździe do Krosna. Trudno ustalić datę ich powrotu do Dobrucowej, ale w każdym razie po przejściu frontu wrócili do domu. Dom był zamieszkany przez rodzinę Ottona do początku lat 90 XX wieku. Sam Otton Kolb (z córkami i siostrą żony Jadwigą, która opiekowała się córkami) mieszkał w Dobrucowej do swej śmierci.
Otton Kolb zmarł 7 stycznia 1952 r. na skutek choroby niedokrwiennej serca (zawał) i został pochowany na cmentarzu w Tarnowcu.

